Katastrofa drogowa pod Hubą

Katastrofa miała miejsce w dniu 17 grudnia 1964 roku, samochód ciężarowy wiozący 30 przygodnych pasażerów, nie przystosowany do przewozu ludzi, spadł z mostu do rzeki Dunajec. W wypadku poniosło śmierć 10 osób, głównie w wyniku utonięcia.

Przebieg wypadku
Rano w  dniu 17 grudnia 1964 roku, z Nowego Sącza wyjechał samochód ciężarowy STAR 20 należący do Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Hurtu Spożywczego. Samochód jadący do Nowego Targu po ładunek pomarańczy i cytryn, nie miał w środku ławek, część ładunkowa była nakryta brezentową plandeką rozpiętą na metalowych pałąkach. W kabinie, oprócz kierowcy byli jeszcze technik handlowy  i pracownik fizyczny do załadunku. Na odcinku między Nowym Sączem a Dębnem kierowca kilkakrotnie zatrzymywał się, zabierając przygodnych pasażerów. Ostatnia grupa wsiadła w Maniowych, tak że w  chwili wypadku, w ładunkowej części ciężarówki znajdowało się około 30 osób. 

Po wjechaniu w miejscowości Huba na drewniany most na Dunajcu, samochód wpadł w poślizg, przebił barierkę i z wysokości kilku metrów spadł do rzeki,  przewracając się kołami do góry. Osoby jadące w kabinie oraz część pasażerów z tylnej części samochodu, wydostały się  samodzielnie. Innym pomagali przypadkowi świadkowie, schodzący do leżącego w rzece samochodu, po filarze drewnianego mostu. Próbowano unieść ciężarówkę przy użyciu liny zaczepionej do innego samochodu ciężarowego, lina uległa jednak zerwaniu po podniesieniu i ciężarówka ponownie opadła do wody. Dopiero po przybyciu Straży Pożarnej udało się przewrócić STARA na bok. Z wody wyciągnięto osiem zwłok, dwie kolejne osoby zmarły w karetce, ponadto do szpitala w nowym Targu przyjęto dziesięć  innych osób z różnego stopnia obrażeniami.

Przyczyny wypadku
Dzień 17 grudnia 1964 roku był mglisty, pochmurny, asfaltowa nawierzchnia drogi była,mokra. Na moście pokryta była cienką warstwą lodu z wtopionym żużlem, pochodzącym z posypywania poprzedniego wieczora. Droga tuż przed mostem biegła równolegle do rzeki, wchodząc na most prawie pod kątem prostym w lewo, kilkadziesiąt metrów wcześniej ustawiony był znak ograniczający prędkość do 20 km/h. Biegły Polskiego Związku Motorowego powołany do określenia przyczyn wypadku, ustalił że prędkość samochodu przed wjazdem na most wynosiła około 40 km/h, a w chwili wchodzenia w zakręt 30 km/h. Kolejnymi oprócz nadmiernej prędkości przyczynami, było oblodzenie nawierzchni oraz przewożenie na pace ciężarówki dużej liczby osób. Wszyscy pasażerowie stali trzymając się pałąków podtrzymujących plandekę i przy każdej zmianie kierunku jazdy byli spychani na zewnętrzną burtę skrzyni ładunkowej, co miało wpływ na stabilność pojazdu. W chwili wjazdu na most samochód został zarzucony w prawo, na co kierowca zareagował odbijając kierownicą w lewo. Nie zmniejszyło to poślizgu i doprowadziło do przebicia barierki po lewej stronie i upadku samochodu do rzeki.

Badania ciał ofiar katastrofy były prowadzone w prosektorium szpitala w Nowym Targu, przez biegłych z krakowskiego Zakładu Medycyny Sądowej. Sekcje zwłok wykazały że tylko jedna osoba poniosła śmierć w wyniku poważnych obrażeń wewnętrznych, podczas gdy pozostałe zmarły wskutek utonięcia. Woda w miejscu upadku samochodu miała głębokość tylko jednego metra, ale samochód upadający kołami do góry, przygniótł do dna osoby znajdujące się na skrzyni ładunkowej. Lekkie pałąki metalowe nie stanowiły żadnej ochrony dla znajdujących się tam osób, jedyne bezpieczne miejsce znajdowało się tuż za kabiną kierowcy, która wystawała kilkadziesiąt centymetrów powyżej burty. Osoby stojące tuż za kabiną miały największe szanse przeżycia, dlatego prawdopodobnie zginęli głównie mieszkańcy Maniowych, którzy wsiadali jako ostatni i tym samym stali w tylnej części samochodu.

Kierowca samochodu został oskarżony o spowodowanie wypadku z ofiarami śmiertelnymi, przez przewożenie pasażerów w nieprzystosowanym do tego samochodzie i jazdę z nadmierną prędkością. Kierowca bronił się mówiąc, że podwożenie pasażerów nie miało celu zarobkowego, ale stosował się do zarządzenia  ministra komunikacji, aby z uwagi na ciężką zimę kierowcy podwozili autostopowiczów. Istotnie, ówczesny minister komunikacji apelował o podwożenie ludzi stojących na przystankach, ale nie samochodami ciężarowymi. Został skazany na karę pięciu lat pozbawienia wolności.

Lista ofiar katastrofy:
Anna Polarczyk lat 27, zam. Maniowy
Jan Węgrzyniak lat 24, zam. Maniowy
Władysław Gier lat 26, zam. Maniowy
Anna Połaniec lat 25, zam. Maniowy
Anna Lisiura lat 25, zam. Maniowy
Aniela Plewa lat 62, zam. Maniowy
Jakub Plewa lat 68, zam. Maniowy
Franciszek Palica lat 68, zam. Maniowy
Stanisław Babuśka lat 52, zam. Łącko
Maria Ptaszek lat 36, zam. Ochotnica

Obecnie droga w miejscu wypadku przebiega inaczej, została przeniesiona wyżej w związku z powstaniem Jeziora Czorsztyńskiego i wchodzi na nowy most łagodnym łukiem. Będąc na miejscu można jednak zobaczyć przebieg starej drogi i miejsce w którym przekraczała rzekę. W pobliżu ustawiono pomnik z nazwiskami ofiar wypadku.

Źródła:
– akta Sądu Wojewódzkiego w Krakowie, sygn. IV K 19/66, przechowywane w Archiwum Państwowym w Nowym Sączu
– protokoły sekcji zwłok nr 830-831 i 834-841 z roku 1964, przechowywane w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie

Podobne wpisy

  • Historia wioski w pigułce

    Historia wioski sięga średniowiecza. Obfitowała w wiele wydarzeń, które zmieniały jej oblicze. Pierwotnie Maniowy były wsią położoną na dwóch nadległych terasach naddunajcowych, pod południowymi stokami Runka, ograniczały ją dwa potoki: Micholów i Hubny. Do dziś pozostało tylko kilka domostw z tamtej wioski. Jeżeli nie masz teraz czasu na czytanie całej historii Maniów tu znajdziesz skrócony…

  • Jan Piwowarski

      Jan Piwowarski to człowiek, który w swoim 75-cio letnim życiu zasłynął spokojem i rozsądkiem. Najlepiej świadczy o tym fakt iż przez 19 lat był sołtysem Maniów, za każdym razem wybieranym praktycznie jednogłośnie. Był synem Franciszka Piwowarskiego, założyciela OSP Maniowy. Działał jako radny Rady Narodowej, przez 45 lat należał do OSP (także jako jej sekretarz),…

  • Henryk Cyganik

    Urodzony 17 listopada 1946 roku w Maniowach dziennikarz mówił raz: ” Jestem góralem podwodnym, bo miejsce mojego przyjścia na świat pokryła tafla Jeziora Czorsztyńskiego”. Jego rodzice (Adolf Cyganik i Aniela z domu Plewa) poznali się na przymusowych robotach w Niemczech. Ojciec został zamordowany na oczach matki z niemowlęciem na ręku przez ludzi z bandy „Ognia”….

  • O. Kosma Lenczowski

    Lenczowski Karol Marceli, w zakonie O. Kosma, urodził się 18 I 1881 w Maniowach. Jego ojciec, Teofil, był nauczycielem prywatnym, a matka, Julia z Błaszczyńskich, zajmowała się gospodarstwem domowym. Po ukończeniu szkoły miejskiej w Nowym Targu uczył się w Gimnazjum św. Anny w Krakowie 1894-1898. Do kapucynów prowincji galicyjskiej wstąpił 18 IX 1898 w Sędziszowie…

  • Karol Sitarz

    Karol Sitarz urodził się w roku 1904. Od młodzieńczych lat był członkiem OSP Maniowy. W latach dwudziestych przyczynił się do prężnego jej rozwoju. Był też jednym z czołowych działaczy LZS „Lubań”. Kiedy elektryczność zaczęła wchodzić do polskich wsi stanął na czele komitetu elektryfikacji wsi Maniowy. Przyczynił się także do budowy wodociągów na Hubie. Jako długoletni…

  • Przesiedlenie

    Wioska musiała zostać przeniesiona, gdyż położona była w czaszy planowanego już od 1905 roku Jeziora Czorsztyńskiego – dużego zbiornika retencyjnego na Dunajcu. W chwili rozpoczęcia przesiedlenia obszar wsi wynosił 2181 ha. Z czego po 26% przypadało na łąki, pastwiska i lasy (pozostałe to nieużytki lub zabudowa). Wieś miała charakter letniskowy, do czego przyczyniało się niewątpliwie…

Dodaj komentarz